Aktualności

O M42 słów kilka…

Nie wiem, dlaczego nie dzieliłam się radością z nabywania obiektywów na mocowanie M42 tak, jak miałam to w zwyczaju w przypadku nowych, dedykowanych do mojego aparatu. A warto wiedzieć, że mam już tych staruszków całkiem sporo – dziś bowiem w me ręce wpadł piąty. A w zasadzie szósty, bo przez chwilę miałam Revuenona MC 50mm F1,7, którego sprzedałam.

Wypadałoby jednak zacząć od tego, czym są właściwie te obiektywy, bo nie każdy to wie. Mówiąc jak najprościej (i cytując Wikipedię ;)):

M42 – typ mocowania obiektywów w aparatach fotograficznych na gwint M 42 x 1 popularny w starszych aparatach takich jak Pentax, Praktica, Zenit, Ricoh i wielu innych. Obiektywy tego standardu są bardzo rozpowszechnione, w szczególności ze względu na ich niską cenę w porównaniu z nowymi obiektywami typu AF (auto focus). Są nadal produkowane.

Po co to kupować? Cóż, powodów jest kilka. Pierwszym bez wątpienia jest wspomniana już cena – podczas gdy koszt zakupu nowego obiektywu to najbidniej kilkaset złotych, sporo z tych starszych można nabyć poniżej 100 zł. Kolejnym powodem jest jakość. Wiele z tych obiektywów jest obecnie kultowych, robią piękne zdjęcia o wspaniałym bokeh, rysują miękko, choć często nieco “mydlą” na małych wartościach przysłony, ale czasem ma to swoje plusy 😉 Nie można też zapomnieć o solidności wykonania. Obecnie wiele obiektywów składa się w dużej mierze z plastiku – tu mamy porządne, metalowe “obudowy”. Czuć je w ręce 😉 I nie ma takiego dramatu, gdy – odpukać! – przypadkiem nam upadną.

Oczywiście żeby nie było za różowo muszą być minusy. Trzeba zakupić adapter, by w ogóle móc korzystać z dobrodziejstw kilkudziesięcioletniej optyki. Zazwyczaj jednak jest to koszt kilkudziesięciu złotych. Wiele zależy, niestety, od producenta posiadanego przez nas body – Nikon nie jest przesadnie przyjazny tej technice, żeby obiektyw ostrzył nieskończoność adapter musi posiadać szkiełko, co zwiększa jego cenę. W przypadku tej formy nie ma też mowy o przeniesieniu elektroniki, w związku z czym wszelkie parametry trzeba ustawiać manualnie. A ręczne ustawianie ostrości potrafi być dokuczliwe 😉 Czasem trzeba nieźle się naszukać, gdyż nie wszystkie modele są łatwe do nabycia.

Jako pierwszego zakupiłam Jupitera-37A 3,5/135, głównie z myślą o makro. Okazał się jednak bardzo przyzwoitym szkłem portretowym. I od tego się zaczęło 😉

Następny był Pentacon 50mm 1:1.8 Multi Coated, klasyczna portretówka, z pięknymi, fioletowymi powłokami antyrefleksyjnymi. Robi naprawdę ładne zdjęcia. Po nim – w oczekiwaniu na drogiego zooma w nowym wydaniu – MC Beroflex Zoom 1:3.9 f=80-200mm, całkiem przyzwoite szkiełko.

Jupiter 9 85mm f/2 to, jak się dowiedziałam, obiektyw kultowy, dlatego musiał wreszcie wpaść w moje ręce. I nie rozczarowałam się 🙂 Zaś od dziś jestem szczęśliwą posiadaczką Heliosa MC 44m-4 58mm f/2, choć w sumie ta szczęśliwość jest dyskusyjna, gdyż pogoda i widoki za oknem nie sprzyjają fotograficznym eksperymentom. Ale co się odwlecze…

Aktualizacja 16.12.2014

Moja kolekcja wzbogaciła się o takie oto cudeńka: Industar 50-2 50mm 1:3,5, Mir 1b 2,8/37mm, Carl Zeiss Jena Tessar 2,8/50.

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *